Koło Łowieckie "LEŚNIK" w Kłodawie
AKTUALNOŚCI:

aktualności 2014-2016 /na stronie/:




Żegnamy Jana Świderskiego

Chyba wszyscy związani z łowiectwem w okręgu gorzowskim znają zasługi i zalety Kolegi Jana Świderskiego. Janusz bo tak do niego się zwracaliśmy wstąpił w nasze szeregi w 1970 roku i tak jak był zwykłym człowiekiem tak też był zwykłym myśliwym. Szybko jednak dał się poznać jako etyczny, koleżeński, sumienny , pracowity myśliwy i tym sposobem już w 1976r został po raz pierwszy prezesem koła, później był łowczym, potem znowu przez kilka kadencji prezesem, a przez ostatnie lata do dzisiaj przewodniczącym komisji rewizyjnej. Był odznaczony wszystkimi możliwymi odznaczeniami łowieckimi, co świadczy o jego ogromnym zaangażowaniu w sprawy łowieckie zarówno z poziomu naszego koła jak i z poziomu wykonywanej pracy zawodowej. Pozostawił po sobie wielki wkład swojej pracy na rzecz naszego koła i łowiska. Może nie nadużywał łask św Huberta ale jak już ją dostrzegł to każdą z nich potrafił z myśliwskim kunsztem wykorzystać. Żegnamy cię Kolego w wielkim smutku i nadzieji, że Św Hubert pozwoli polować ci w niebieskich kniejach. Niech Ci knieja wiecznie szumi.

Darz Bór
Krzysztof Trawiński


Kolega Jan Świderski




Myśliwy w szkole

21 października wybrałem się do Szkoły Podstawowej im. A. Mickiewicza w Kłodawie na spotkanie z dziećmi z klasy IIA. Przygotowałem prezentację pod tytułem „ Zwierzęta Kłodawskich Pól i Lasów”. Oprócz wysłuchania prezentacji dzieci mogły wziąć do ręki poroże jelenia byka i porównać je z parostkami kozła, obejrzeć oręż dzika, porównać róg krowi z porożem. Przygotowałem również nagrania odgłosów dzikich zwierząt. Drugoklasiści byli pod wrażeniem i mieli dużo pytań. Mam nadzieję, że będzie to dobry początek współpracy z młodzieżą , bo jak wiadomo- czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
Darz Bór,
Dawid Markowski





"Włodzimierz Korsak- co las mu powiedział"

19 pażdziernika w murach Akademii im. Jakuba z Paradyża odbyła się konferencja naukowa poświęcona życiu i twórczości Włodzimierza Korsaka pod tytułem „Włodzimierz Korsak. Co las mu powiedział?” Wygłoszono wiele ciekawych referatów, m. in. językoznawczych poświęconych słownictwu leśnemu i łowieckiemu, opowiedziano historię rodu Korsaków, omówiono całą historię życia bohatera konferencji oraz dokonano analizy twórczosci literackiej i rysowniczej słynnego myśliwego. Dla nas myśliwych ciekawą kwestię poruszyli Koledzy Mateusz Karkoszka i Tadeusz Szyszko w swojej prezentacji zatytułowanej „Włodzimierz Korsak: kiedyś przyrodnik, dziś zabójca – co się stało z etosem myśliwego?” Zwrócono w niej uwagę na współczesne problemy polskiego łowiectwa- brak akceptacji w społeczeństwie dla naszej pasji, na dominację treści antymyśliwskich w internecie, ktory jest podstawowym źródłem informacji dla młodych ludzi. Autorzy przedstawili kilka pomysłów, które mogłyby poprawić ten stan rzeczy, a mianowicie:
- zwiększenie konsumpcji dziczyzny wśród społeczeństwa polskiego,
- zwiększenie liczby myśliwych,
-lepsza edukacja młodzieży, przy udziale myśliwych.
W tych trudnych dla nas czasach potrzebne jest większe zaangażowanie myśliwych.






"Dziadek Trawiński"

Pan Zbyszek
Mówiliśmy o nim trochę żartobliwie „dziadek Trawiński”, ale zwracaliśmy się z wielkim szacunkiem „Panie Zbyszku”. Mimo że w istocie byliśmy kolegami, najwyższy szacunek nakazywał nam taką formę. O „dziadka” zresztą nigdy też nie miał pretensji a nawet był dumny z tylu wnuków. Gdyby powiedzieć coś o Zbigniewie Trawińskim i nie wspomnieć o łowiectwie, to jakby nic nie powiedzieć. Pasję łowiecką przejął po ojcu i od najmłodszych lat rozwijał swe zainteresowanie, przekazując je później kolejnym pokoleniom. Mimo że formalnie w szeregi myśliwskie wstąpił dopiero w wieku 34 lat, to i tak większą część swojego ziemskiego życia w tych szeregach spędził. Łącznie przez 20 lat piastował funkcję łowczego i członka zarządu Koła Łowieckiego „Leśnik” w Kłodawie. Przez 20 lat pełnił funkcję strażnika łowieckiego. Jako rolnik z wykształcenia i z wieloletnią praktyką przez 20 lat zajmował się ochroną upraw rolnych i szacowaniem szkód. Za sprawą swojej wiedzy i doświadczenia cieszył się autorytetem zarówno myśliwych jak i rolników i oba te środowiska z powodzeniem godził. Dla nas myśliwych był zawsze niedoścignionym połączeniem pasji wiedzy i doświadczenia. Nikt z nas nie mógł się z Nim równać w skuteczności nawet, gdy był już po 80-tce. Przez kilkanaście lat wspólnej pracy w zarządzie koła poznałem Pana Zbyszka jako człowieka o wysokiej kulturze osobistej i pozytywnym usposobieniu. Zawsze działał z olbrzymim zaangażowaniem, chętnie dzielił się doświadczeniem, ale potrafił również zaakceptować czyjeś zdanie. Za zasługi dla łowiectwa został odznaczony Brązowym i Srebrnym Medalem Zasługi Łowieckiej oraz Medalem Zasługi dla Rozwoju Wielkopolskiego Łowiectwa. Odszedł od nas wielki myśliwy, ale także, a może przede wszystkim zwyczajnie dobry człowiek.
Będzie nam brakowało po powrocie z udanego polowania jego wesołego zapytania: „czego gratulować?” a potem fachowej oceny przywiezionej zdobyczy. Mimo że nie ma go już wśród nas to zgodnie ze słowami poety (Non Omnis Moriar) „Nie Wszystek Umrę”- będzie dalej żył w naszej pamięci a jego cząstka na zawsze pozostanie w kłodawskich lasach. Wierząc, że czas łowów Pana Zbyszka się nie skończył, tylko zmieniły się łowieckie rewiry, pożegnajmy go wierszem Juliana Ejsmonda

J. Eysmonda: „Pieśń Myśliwca”

„Gdy wybije mej śmierci godzina, pochowajcie mnie w kniei zielonej…
niech nade mną zaszumi gęstwina, hymn myśliwski radości minionej…
Kiedy wiosna radosna nastanie, niech nade mną pieśń głuszca posłyszę,
niech słonek miłosne chrapanie do snu moją mogiłę kołysze…
Gdy po letnim szaleństwie zieleni szczere złoto okryje konary,
gdy nadejdzie cudny czas jesieni, niech nade mną zagrają ogary…
Na ten głos mojej duszy tak miły żar zakipi w sercu wystudzonym- i ożyję,
i wstanę z mogiły, chwycę broń i polecę za gonem…”

Niech Ci knieja wiecznie szumi.

Darz Bór

T. Szyszko


Pan Zbyszek Trawiński z wnukiem Adamem Trawińskim i ostatnim strzelonym bykiem







Zoty Dzik 2016

19.08.2016 podczas sierpniowej pełni odbyła się już kolejna edycja” Złotego Dzika”. Na zbiórce w Smolarkach zjawiło się 21 myśliwych, każdy wylosował numer ambony, na której miał polować do rana. Po losowaniu odbyła się tradycyjna już giełda stanowisk miedzy myśliwymi, po czym ruszyliśmy na łowy. Święty Hubert tej nocy okazał się być łaskowy, ponieważ pozyskaliśmy 4 dziki, 1 lisa i 2 jenoty. Statuetkę Złotego Dzika otrzymał Kolega Błażej Lisek, który pozyskał największego dzika. Po uroczystym pokocie wszyscy udaliśmy się na wspólne śniadanie i tradycyjną już jajecznicę na boczku przygotowaną przez Panią Alę.


Kolega Błażej Lisek zdobywca "Złotego dzika 2016"







Puchar Prezesa 2016


30.07.2016 o godzinie 9 na zaprzyjaźnionej strzelnicy w Międzychodzie odbyła się kolejna już edycja Pucharu Prezesa. Zawody były okazją do podniesienie swoich umiejętności strzeleckich. Zaproszeni zostali również goście z zaprzyjaźnionych Kół, którzy startowali w klasie otwartej wraz z najlepszymi strzelcami z naszego Koła. Grupy zawodników były wymieszane tak, by mniej doświadczeni strzelcy mogli podpatrywać tych z klasy otwartej. Ogłoszenie wyników odbyło się w Smolarkach i było połączone z piknikiem rodzinnym. Klasę kołową wygrał Piotr Jakubik, dla którego było to pierwsze zwycięstwo w tych zawodach. Po rozdaniu nagród wszyscy zasiedli do wspólnego stołu, gdzie atrakcją wieczoru był pieczony dzik. Dla naszych żon i dzieci była to okazja do bliższego poznania się i integracji.
Następne zawody Puchar Prezesa już za rok.






Walne Zgromadzenie 2016


04.06.2016 w Smolarkach odbyło się Walne Zgromadzenie członków Koła „Leśnik” . Podsumowany został mijający sezon łowiecki, odczytano sprawozdanie komisji rewizyjnej z kontroli działalności zarządu Koła za rok ubiegły a poszczególni członkowie zarządu zostali poddani głosowaniu w celu uzyskania absolutorium. Przyjęto budżet na sezon 2016-17. Zebranie odbyło się w koleżeńskiej atmosferze.





Prace w łowisku


Łowiectwo to nie tylko same polowania, czasami trzeba zakasać rękawy i fizycznie popracować. 27.04.2016 dziesięciu myśliwych z naszego Koła zebrało się, by ogrodzić 32ha pola kukurydzy pastuchem elektrycznym. W ten sposób próbujemy zminimalizować szkody wyrządzane w uprawie przez zwierzynę, głównie przez dziki.



Wspomnienie Jurasa




Chwile pożegnań zawsze są trudne a te ostateczne dodatkowo skłaniają do refleksji i wspomnień.Mimo całej świadomości nieodwracalności śmierci zawsze pozytywnie nastrajają dobre wspomnienia. Kiedy 23 lata temu poznałem Jurka,był łowczym Koła Łowieckiego, do którego jako młody leśnik aplikowałem. Szybko dał się poznać jako prawdziwy gospodarz naszego obwodu. Gospodarz,można powiedzieć, z powołania. Jurek często opowiadał, że zamiłowanie do ziemi i zwierząt wyniósł z domu rodzinnego, gdzie jako syn bolewickiego rolnika nasiąkał przyrodą. Uwielbiał zwierzęta,szczególnie te domowe: kaczki, kury, króliki. I choć jego kariera zawodowa potoczyła się w zdecydowanie innym kierunku, czuć było zawsze, że to las, pole i zwierzętasą jego żywiołem. Może niejednego z nas to nawet denerwowało, gdy jako łowczy z upodobaniem uprawiał na poletka łowieckie każdy dostępny skrawek roli. Może niejeden z nas buntował się, gdy Jurek skrupulatnie rozliczał go z każdej przepracowanej na tych poletkach godziny. Robił to zawsze z charakterystycznym dla siebie humorem. „Niema to tamto” - mawiał,„robota musi być zrobiona”. Do nieśmiertelnych legend już przeszło, że za braki w pracach społecznych można było dostać jedynie „mysza” do odstrzału. Wszyscy pamiętamy również „pieczątkę” która była końcowym elementem każdej urzędowej procedury załatwianej u łowczego. Od 1995 roku przez 5 lat razem pracowaliśmy w zarządzie koła. Był to czas budowy naszego domku myśliwskiego w Smolarkach. Wtedy miałem dużo wątpliwości a On zaangażował się w tę sprawę bez reszty. Teraz wiem, że było warto. To między innymi dzięki niemu mamy gdzie wracać po polowaniu, mamy swoje miejsce na ziemi. Później już jako przewodniczący komisji rewizyjnej z życzliwością, oceniał działalność zarządu pod moim kierunkiem.Chociaż często przekornie powtarzał: „prezesie ostatnia kadencja”. Mimo że w ostatnich latach brak zdrowia osłabił jego aktywność myśliwską, nigdy nie zapomniał o łowiectwie i do wielu z nas często wydzwaniał, by podtrzymać kontakt i uśmierzyć tęsknotę za atmosferą Koła. Po przejściu na emeryturę, tę zawodową i tę łowiecką, jego wielką pasą pozostało wiejskie gospodarstwo na przedmieściach Gorzowa, które sobie stworzył. To swoiste zoo było jego dumą i oczkiem w głowie. Wszystkim opowiadał o swoich kaczo-gęsiach i proponował królika na święta. Jurek nie był wyczynowym myśliwym, bardziej od strzelania cenił sobie doglądanie poletek i ambon oraz towarzystwo kolegów. Ale święty Hubert i tak obdarował Go brązowo-medalowym bykiem no i „złotym dzikiem”. Za zasługi dla łowiectwa został odznaczony brązowym medalem zasługi łowieckiej. Ostatnie pożegnaniasą zawsze smutne ale my, koledzy po strzelbie, będziemy Jurka zawsze wspominać z uśmiechem. Jego humor, liczne powiedzenia przeszły już dawno do historii naszego Koła. Przez 33 lata wspólnych łowów w lesie kłodawskim zostawił dużą cząstkę siebie. Jerzy Lisek, wieloletni łowczy naszego Koła Łowieckiego zmarł 3 kwietnia 2016 roku po długotrwałej chorobie.

Darz Bór
Tadeusz Szyszko

Brązowo medalowy byk pozyskany przez Kolegę Jerzego




Spotkanie ze Stefanem Piosikiem



19.11.2015 w „Korsakówce” odbyło się spotkanie z podróżnikiem,fotografikiem i myśliwym Stefanem Piosikiem. Wydarzenie to przyciągnęło wiele osób ciekawych świata. Pan Piosik zaprezentował kilka filmów ze swoich wypraw oraz wiele ciekawych zdjęć. Uczestnikom spotkania zostały przybliżone dzikie regiony Rosji Alaski i Nanibii. W ciągu 3 godzin odwiedziliśmy najdziksze zakątki naszego globu. Oczywiscie ten czas nie wystarczył na opowiedzenie wszystkiego, dlatego też miejmy nadzieję, że spotkamy się jeszcze z panem Piosikiem.

Darz Bór


Polowanie Hubertowskie 2015. Relacja Kolegi Andrzeja



Punkt kulminacyjny Hubertowin 2015 polowanie Hubertowskie. Wielki to zaszczyt dla mnie, że mogłem stanąć w szeregu wespół z 34 kolegami by czcić św. Huberta. Polowaliśmy na 34 strzelby, na 17 numerów, czyli dwóch kol. na jeden numer. Długa przerwa po pierwszym pędzeniu zapowiedź wspaniałego a zarazem obfitego polowania. Któż z nas nie stosuje przed wyjściem na polowanie uścisku za kolanko. Nie jesteśmy przesądni, ale wystarczy pilnie obserwować kol. Zbyszka, który od lat wyręcza nas od dostarczania zwierza z pokotu do punktu skupu. Jak przyjedzie bez przyczepki to mówi, że nie chce zapeszać polowania a jak przyjedzie z przyczepką to będzie dobre polowanie? Ja tam nie jestem przesądny i w tę przyczepkę nie wierzę. Wystarczy po prostu obserwować gdzie kol. Zbyszek zaparkuje swoje zielone autko jak pod jarzębiną to wiadomo polowanie będzie udane a jak jeszcze przyjedzie z przyczepką to pokot na pewno będzie obfity. A jak stanie w drugim szeregu to Św. Hubert coś tam oszczędnie na pokot złoży. Tak było i tym razem auto z przyczepką zaparkowane pod jarzębią a na pokocie jelenie, lisy i dzik. Ot i cała tajemnica. Do tego dobre prowadzenie, dyscyplina wśród myśliwych zajmowanie stanowisk w całkowitej ciszy a nie konieczne podzielenie się z kolegami o tam wedle tych trzech buczków strzeliłem byka. Na taką opowieść zawsze jest czas na biesiadzie. Polowanie przebiegło w ciszy. Podczas śniadania w lesie nad jeziorem Grabino wysłuchaliśmy sygnału na posiłek, ależ głos się po jeziorze niesie, aż dech zapiera. Kolega Zdzisław, z którym polowałem na jednym numerze wspomniał, że wiata oraz cała infrastruktura nad jeziorem wyszła z jego stolarni. Świetna robota. Po śniadaniu opuściliśmy gościnny OHZ kol. Bronka. Kilka miotów i pokot. Cztery ogniska. Uhonorowanie kolegów, którzy pozyskali łanie królem polowania został kol. Piotr wicekrólami polowania koledzy Krzysztof gość oraz Mirosław. Wysłuchawszy sygnałów łowieckich w wykonaniu kolegów Tadeusza Szyszko (pless) Adama Trawińskiego (par force) Marcina Zygmunta (pless) jeleń na rozkładzie, dzik na rozkładzie, lis na rozkładzie. Kol. Adam grał, rozprowadzał myśliwych, prowadził dokumentację polowania. Otrąbiwszy koniec polowania ruszyliśmy na biesiadę jeszcze tylko kol. Tadeusz zaprosił na spotkanie z myśliwym podróżnikiem kol. Stefanem Piosikiem*. Biesiada Hubertowska uroczysta, o co zadbały Nasze Panie, które przybyły z nami świętować a które pani Ala zgarnęła pod swoje skrzydła. Powiem Assyndziejom (Waszmościom), że do domu wróciłem pełen pomysłów na kolejne polowanie.

Darz Bór, Andrzej Romecki

Msza Hubertowska 2015



24.10.2015 w kościele parafialnym pw. Matki Bożej Różańcowej w Kłodawie odbyła się kolejna już Msza Hubertowska zorganizowana przez Nadleśnictwo Kłodawa. W uroczystości tej brały udział, wystawiając swoje poczty sztandarowe, wszystkie koła łowieckie działające na terenie nadleśnictwa . Tego dnia kościół wypełniony był ludźmi związanymi z lasem i łowiectwem, nie zabrakło również przedstawicieli gminy, których reprezentowała pani wójt Anna Mołodciak. Całą uroćzystość uświetnił swoją grą zespół sygnalistów myśliwskich „Gorzowska Knieja”.

Darz Bór

Złoty dzik 2015




W ostatni weekend lipca, w piątek 29. przy pełni księżyca odbyła się kolejna już edycja „Złotego Dzika”. Impreza cieszy się dużym zainteresowaniem członków naszego Koła, więc w Smolarkach na zbiórce pojawiło się nas 20. Tym razem zostały zmienione zasady , zamiast losować ambony losowaliśmy kolejność wpisu do książki polowań. Pierwszeństwo przypadło naszemu seniorowi Panu Zbyszkowi Trawińskiemu. Po dokonaniu wyborów ambon wszyscy udaliśmy się w knieję. Noc była wyjątkowo zimna, temperatura spadła do 3 stopni C. O 6 rano w Smolarkach na pokocie leżały: 3 dziki, 2 kozły, lis i jenot. Zwycięzcą ogłoszono Prezesa naszego Koła Krzysztofa Trawińskiego z największym dzikiem, wicekrólem został Kolega Tadeusz Szyszko z 2 dzikami i jenotem. Po zakończeniu części oficjalnej wszyscy w dobrych humorach udaliśmy się na tradycyjną już jajecznicę na boczku.

Darz Bór




Majówka na strzelnicy 2015

02/05/2015 na strzelnicy “Nad Srebrną ” w Wojcieszycach odbyła się 12. edycja zawodów strzeleckich zaprzyjaźnionych kół myśliwskich. Udział wzięły Koła: Knieja, Leśnik, Ostoja oraz Wilk. Do punktacji liczyły się wyniki 6 najlepszych z każdego Koła. Zawody przebiegały w przyjacielskiej atmosferze, a tak wyglądała klasyfikacja końcowa:
1. KŁ. Wilk
2. KŁ. Leśnik
3. KŁ. Ostoja
4. KŁ. Knieja
Indywidualnie wygrał kolega M. Tracz z KŁ Wilk, a coroczny puchar FAX-a zdobył K. Trawiński. W naszej drużynie strzelali: A. Trawiński, P. Jakubik, M. Lewandowski, M. Kurowiak, T. Szyszko, M. Zygmunt i K. Trawiński. Mamy nadzieję, że 13. edycja tych zawodów okaże się być szczęśliwa dla nas i zwyciężymy w przyszłym roku.



Walne Zgromadzenie 2015

25/4/2015 w siedzibie naszego Koła „Leśnik” w Kłodawie odbyło sie Walne Zgromadzenie członków Koła,
które miało na celu podsumowanie ubiegłego sezonu łowieckiego oraz wyboru nowego zarządu.
26 Kolegów w tajnym głosowaniu wybrało następująco:
Prezes: Krzysztof Trawiński
Łowczy:Adam Trawiński
Sekretarz: Dawid Markowski
Skarbnik:Piotr Jakubik
Gospodarz łowiska: Mirosław Hlebik

Komisja rewizyjna:
Przewodniczący Jan Świderski
Członek Marek Lewandowski
Członek Hubert Zygmunt
Nowemu Zarządowi Koła życzymy pomyślnego realizowania wszelkich zamierzeń w obecnym roku łowieckim.







Do góry